Chciałbym przedstawić Wam tekst, którego celem jest przekazanie bardzo istotnej informacji o tym, jak działa nasz mózg, jakie posiada wady oraz o metodach ich zarobkowego wykorzystywania, które działają od wieków.

Po co ten cały seks?

Reprodukcja stanowi najistotniejszy cel funkcjonowania każdego gatunku, który żyje na Ziemi. Rodzimy się, przyjmujemy pokarm, rośniemy, dojrzewamy i w końcu sami stajemy się gotowi do rozmnażania – ludzie pod tym względem nie różnią się od zwierząt.

Seksualna atrakcja to czynnik, bez którego zapewne nie doszłoby do żadnego zapłodnienia w historii istnienia człowieka, zatem postawienie tezy, że „musimy się sobie wzajemnie podobać”, choć brzmi dziecinnie, to zawiera całą prawdę o znaczeniu seksu.

Od wrażeń optycznych, przez dotyk, zapach, a na zbliżeniu skończywszy, dostrzegamy silnie związany ze sobą łańcuch przyczynowo-skutkowy, który w swej naturalnej formie jest piękny i… Przyjemny.

Seks jest przyjemny i musi taki być, bo inaczej nikt nie widziałby w nim żadnego sensu. To właśnie ta wzrokowa i emocjonalna ekscytacja, a w konsekwencji także fizyczna przyjemność sprawiają, że uwalniane są w naszych ciałach endorfiny, które informują nasz mózg o tym, że seks jest dobry.

Brakujący puzel

Sytuacja zaczyna się poważnie komplikować, gdy zamiast bilansu 1+1 mamy tylko 1… Nie chcę tutaj podejmować analizy tematu ludzkiej samotności oraz czynników, które decydują o tym, że nie wszyscy na tym świecie mają na tyle szczęścia, aby „mieć kogoś”, ale faktem jest, że zdrowy dorosły człowiek odczuwa pociąg seksualny. Jego poziom zmienia się oczywiście z wiekiem i jest różny u mężczyzn i kobiet, jednak bez wątpienia istnieje i wymaga od nas pełnej kontroli.

To bardzo ważne, ponieważ jeżeli sami nie zatroszczymy się o kontrolę własnej seksualności, to ktoś inny wykorzysta ją dla własnych celów, często wyrządzając nam przy tym ogromną fizyczną, a zwłaszcza psychiczną szkodę.

Pociąg seksualny ma nas motywować do znalezienia partnera lub partnerki – to stricte biologiczne zjawisko i nie chciałbym tutaj umniejszać emocjonalnego znaczenia seksu, bo to jest bardzo ważne, jednak w sposób logicznie najprostszy tak właśnie działa ciało człowieka. Sądzę, że nie trzeba tutaj dyplomu z biologii, aby dostrzec korzyści płynące z tego, że po prostu chce nam się uprawiać seks.

Świat jednak nie jest czarno biały i obok każdej zalety można znaleźć przynajmniej jedną wadę, która może i nie dyskwalifikuje pierwotnej tezy, ale jednak zapala lampkę ostrzegawczą.

Człowiek podobnie jak inne gatunki, szuka najłatwiejszego sposobu na zaspokojenie swoich potrzeb i realizację celów, ponieważ w przyrodzie zawsze chodzi o minimalizowanie wydatku energetycznego. Zjawisko to można bez trudu przenieść także na sferę seksualną, ponieważ autoerotyzm był, jest i pewnie długo jeszcze pozostanie najłatwiej dostępnym substytutem seksu.

Jeżeli dodamy do tego stymulację bodźcem w postaci tekstu, dźwięku, obrazu, filmu lub gry, to otrzymujemy prostą receptę na rozładowanie napięcia seksualnego bez potrzeby znajdowania partnera lub partnerki.

Porno w każdym miejscu i w każdej chwili

Codziennie ścieramy się z nieuchronnym postępem technologicznym, który ułatwia nasze życie i w niewyobrażalny wręcz dla przeciętnego konsumenta sposób wchodzi w coraz to nowsze sfery naszego bytowania.

Podobny wzrost możemy niestety zauważyć także i w branży pornograficznej, która zasypuje odbiorców ogromem treści, która nigdy wcześniej nie była tak łatwo dostępna co teraz.

Dzięki smartfonom z dostępem szybkiego internetu społeczeństwo ma nieograniczony niemal dostęp do pornografii, hipotetycznie w każdym miejscu z dostępem do telefonii komórkowej i w każdym czasie.

Cywilizacyjnie doszliśmy do momentu, w którym nośnik przestał być ograniczeniem i dostęp do erotyki jest bardzo łatwy i szybki.

Biorąc pod uwagę analizę z poprzedniego akapitu, bardzo łatwo jest połączyć oba te zjawiska, które w destruktywnym splocie stwarzają ogromne zagrożenie dla systemu wartości młodych ludzi, którzy dopiero poznają swoją seksualność.

Według raportu commonsense.org ze stycznia 2023 roku wśród grupy amerykańskich nastolatków w wieku 13-17 lat aż 73% badanych przyznało się, że miało kontakt z pornografią w sieci.

Aż 54% osób z tej grupy swoje pierwsze doświadczenie z tą formą erotyki miało w wieku 13 lat, a 15% nawet już mając 11 lat.

Tylko 29% badanych nastolatków stwierdziło, że przypadkowo natrafiło na materiały porno, natomiast prawie połowa (44%) przyznała się do celowego oglądania takich treści w internecie.

71% z nich robi to regularnie.

Powyższe statystyki udowadniają jedynie tezę, że środki zaradcze podejmowane przez rodziców są niewystarczające, a stosowane metody kontroli żałośnie nieskuteczne.

Warto dodać jeszcze w kontekście statystycznych danych, że połowa ankietowanych przyznaje się, że czuje wstyd po oglądaniu porno i żałuje tego.

Akurat to ostatnie świadczy o zdrowym mechanizmie u nastolatków, którzy pomimo wszechobecności erotyki czują podskórnie, że coś jest nie ok…

Niestety z biegiem lat u człowieka ten naturalny instynkt ulega otępieniu, ponieważ według wyników różnych badań aż 70-80% dorosłych sięga po pornografię.

Dominują na tym polu mężczyźni, którzy o wiele częściej od kobiet szukają erotycznych rozrywek w internecie. Bez względu na płeć jednak zjawisko to prowadzić może do niebezpiecznych uzależnień.

Mechanizm jest identyczny jak w przypadku innych używek, ponieważ o wszystkim decyduje fizyczna i psychiczna potrzeba dopaminowego haju, dostarczanego dzięki stymulacji bodźcem z zewnątrz.

Brak możliwości kontrolowania korzystania z treści porno, niemożliwość przestania, utrata kontroli nad czasem poświęconym tej czynności oraz związane z tym zaniedbywanie codziennych obowiązków, utrata zainteresowania fizycznym seksem z drugą osobą, pogorszenie relacji w związku, przedmiotowe traktowanie ludzi – to tylko niektóre z bardzo długiej listy objawów, które seksuolodzy określają jako punkty alarmowe.

Sex sells

Zupełnie odrębnym zjawiskiem, które jednak bazuje na tych samych mechanizmach ludzkiej psychiki jest oferowanie różnych usług lub towarów z wykorzystaniem erotyki jako marketingowej dźwigni.

Kto z nas choć raz nie spotkał się z reklamą warsztatu samochodowego, na którym oprócz szybkiego samochodu była przynajmniej jedna seksowna dziewczyna w bikini?

(kalendarze na ścianach tych warsztatów to już osobna kwestia)

Coraz powszechniejsze w telewizji reklamy erotycznej bielizny, „niewinne” spoty prezentujące kosmetyki pod prysznic albo kremy na lato, sensualne reklamy perfum – to wszystko ma za zadanie działać na nasz popęd i obrócić go w pieniądz.

Wyeksponowane kobiece biusty i spocone wysportowane męskie torsy są w rękach chciwych korporacji bardzo cennym narzędziem do zdobywania klienteli, której czułość na tego typu metody nie wyczerpie się tak długo, jak tylko istnieją ludzie z dostępem do określonego medium.

Seks zawsze dobrze się sprzedawał i będzie to robił nadal, jeżeli ludzkość nie zrzuci klapek z oczu i nie przestanie udawać, że postępująca erotyzacja świata i upowszechnienie pornografii są w porządku.

Wiele szkodliwych osób, które uchodzą za specjalistów w dziedzinie seksuologii stara się wmówić konsumentom treści erotycznych, że korzystanie z nich nie wymaga jakiejkolwiek kontroli i ograniczenia dostępu, bo po prostu jest zdrowe. Wcześniejsza analiza problemu korzystania z pornografii przedstawia zupełnie odmienny pogląd. Gdzie zatem jest prawda?

Niech świadkiem całego zjawiska będzie choćby branża muzyczna, która w przeciągu ostatnich dekad przeszła bardzo zauważalne zmiany w kwestii doboru artystycznych form.

Akt bez wątpienia jest formą sztuki, w której oczywiście głównym punktem ekspozycji jest ludzkie ciało. Cel ich stosowania rzecz jasna nie we wszystkich przypadkach jest ten sam, jednak w ogólnym zarysie zawsze wypływa z fascynacji seksualnością, pewnego kultu sfery intymnej, która poniekąd wyraża nas jako ludzi – żywe istoty, które wzajemnie się przyciągają.

Wszystko jest oczywiście w porządku, jeżeli odbiorca takiej sztuki stara się w obserwowanym człowieku zobaczyć coś więcej niż tylko uwiecznione na płótnie, zdjęciu lub filmie ciało. Sytuacja psuje się dramatycznie, gdy ludzkie ciało ulega uprzedmiotowieniu – zamianie w obiekt wyładowania popędu seksualnego…

Producenci wspominanych wcześniej teledysków muzycznych doskonale znają i rozumieją mechanizmy rządzące odbiorcami ich treści i coraz częściej je wykorzystują.

Kilkadziesiąt lat temu w branży muzycznej oczywiście nie brakowało twórców, którzy poprzez wykorzystanie nagości wywoływali szerokie oburzenie, ale także i zainteresowanie ze strony słuchaczy i widzów.

Medialny szum wokół konkretnych gwiazd, wywołany wyeksponowaniem choć na chwilę ich ciała w teledysku bywał skutecznym narzędziem na rozpoznawalność i pozyskanie bardzo atrakcyjnej łatki buntownika.

Obecnie bardzo trudno już w najnowszych teledyskach znaleźć prawdziwe artystyczne perełki, które z należytym szacunkiem ukazują ludzkie ciało i nagość. Nowi twórcy niestety coraz częściej sięgają po elementy perwersji, które wywołać u odbiorców mają tylko przedmiotowe podniecenie oglądanym obrazem, zupełnie przy tym odcinając od przekazywanej w muzyce treści. Sprytny kamuflaż dla kiepskiej muzyki.

Młode artystki są oglądane chętniej, gdy eksponują choć niektóre części swojego ciała, a większa grupa odbiorców to większe pieniądze dla wydawców. Mechanizm ten jest bardzo brutalny głównie dla samych artystów, ponieważ szufladkuje ich to w określonym formacie treści, który zazwyczaj nie był tym, o czym myślą młodzi ludzie w kontekście swojej przyszłej kariery.

Zarabianie ciałem zawsze znajdowało ogromny popyt w naszym świecie, gwarantując duże pieniądze, jednak bazowanie działalności na seksie jest ślepą uliczką. Wszyscy się starzejemy, a przemijająca uroda czy siła są naturalnym kresem kariery takich twórców, którzy w końcu będą musieli ustąpić miejsca młodszym i ładniejszym, może nawet bardziej odważnym, którzy dla kariery gotowi są pokazać jeszcze więcej.

Kres ludzkiej godności przez uprzedmiotowienie człowieka… Czy to także nasze cywilizacyjne znamię?

W tym wszystkim bardzo poszkodowani są sami odbiorcy takich niskich treści, ponieważ to ich erotyczna fascynacja staje w tym wszystkim produktem, na którym zarabiają wielkie firmy.

Tak szeroki obraz erotyzacji naszej przestrzeni publicznej i prywatnej powinien niepokoić, bo świadczy o ignorancji decyzyjnych ludzi i utopijnym myśleniu, żeby seks pozostawić poza obszarem społecznej dyskusji.

Erotyka stała się także niestety wygodnym narzędziem do utrzymywania seksualności w przestrzeni wielu tematów tabu, o których wygodniej jest nie rozmawiać. Rodzice, opiekunowie i wychowawcy w większości świadomi są zjawisk zachodzących w ciele dojrzewającego człowieka i wiedzą, że narastający w ciałach ich podopiecznych popęd seksualny będzie szukał ujścia.

Pornografia i rozerotyzowana sztuka, media i wszechobecny marketing są niestety traktowane jako zło konieczne, ponieważ łatwiej jest dać nastolatkowi nielimitowany dostęp do sieci, niż po prostu rozmawiać…

Pędzący coraz szybciej świat w erotyce prawdopodobnie znalazł pewne remedium, dzięki któremu szybkie zaspokojenie traktowane jest jako bezpieczne i pozwalające ludziom na realizowanie innych zadań i aktywności.

Niestety w praktyce działa jak trucizna – narkotyk, który okrada ludzi z wielu rzeczy, ale przede wszystkim z czasu i wiary w to, że można się z tego brudu uwolnić…

Lekarstwo

Samo korzystanie z treści erotycznych nie oznacza oczywiście od razu uzależnienia, bo to uwarunkowane jest wieloma psychofizycznymi czynnikami, których suma decydować może o tym, że ktoś jest bardziej podatny od innych osób.

Łatwa dostępność pornografii jednak działa dewastacyjnie na sposób postrzegania rzeczywistości, zwłaszcza przez nastolatków, u których możliwość uzyskania szybkiej „nagrody” decyduje o tym czy będą chętnie do tego wracać.

Anonimowość, izolacja, ekscytacja, podniecenie, szybka ulga i poczucie chwilowego spokoju od hormonalnego tsunami to atuty przemawiające za tym, że porno w rzeczywistości może być pożyteczne.

Długofalowa obserwacja jednak wykazuje, że u osób regularnie sięgających po pornografię zjawisko to przybiera na częstotliwości do tego stopnia, że zaburzać może ich rytm dnia – wielogodzinne przeglądanie materiałów w sieci, zwłaszcza nocą, a także wpływać na efekty nauki, pracy i wywiązywania się z obowiązków.

Ludzie uzależnieni od pornografii pochłonięci są do tego stopnia myślami o seksie, że nie potrafią niekiedy myśleć racjonalnie, kiedy wymaga się od nich w danym momencie szczególnego skupienia.

Podczas kontaktów z innymi ludźmi na pierwszy plan przede wszystkim wybija się ich fizyczność – ludzie atrakcyjni są traktowani w zupełnie inny sposób od tych, którzy nie wywołują w chorym człowieku uczucia fizycznego pożądania. Relacje międzyludzkie ulegają spłaszczeniu, ponieważ wybrani ludzie są wyłącznie przedmiotem seksualnej fascynacji, a inni zaś spychani bywają na margines.

To zachwianie balansu życia i systemu wartości u uzależnionego od porno człowieka bardzo jasno określa ten stan jako chorobę, a sam czynnik w postaci materiału erotycznego jako szkodliwy.

To naprawdę poważny temat.

Ludzie na szczęście ze swoją seksualnością nie są zdani na bezwolne poddanie się instynktom, które niektórzy odczuwają może zbyt bardzo.

Nie jesteśmy zwierzętami i mamy rozum, dzięki któremu możemy i powinniśmy tak delikatną sferę jak seks kontrolować i dbać o nią.

To nie jest troska wyłącznie o nasze ciała i należny im szacunek, ale przede wszystkim o nasze głowy, którym najtrudniej jest się pozbierać po latach zgubnego dryfowania po morzu cyfrowych rozkoszy.

To właśnie sposób, w jaki kształtowany jest w społeczeństwie obraz pornografii, erotyki i bezkarnego manipulowania przestrzeni publicznej w oparciu o prymitywne instynkty, jest kluczowy w podjęciu konkretnych działań na rzecz psychicznego zdrowia ludzi.

Przede wszystkim problem musi zostać nazwany problemem, a w miejsce wątpliwych treści powinna wejść rozmowa. To właśnie czyni nas ludźmi.

Różne kultury starożytnego świata zachodu zauważały już problem wynikający z niepohamowanego nadużywania seksu. Powściągliwość w tym temacie postrzegana była przez antycznych Greków jako droga do mentalnego i fizycznego rozwoju, które idąc ze sobą w parze kształtowały charakter człowieka.

Cnota w istocie nie była kojarzona z delikatnością, młodością i brakiem doświadczenia w sferze seksualnej, a wręcz przeciwnie – z prawdziwą siłą wynikającą z umiejętności kontroli ciała i umysłu. To właśnie społeczeństwo zbudowane z silnych i zdeterminowanych mężczyzn oraz mądrych i nieugiętych kobiet, stało u podwalin większości ówczesnych państw, których filozofia przetrwała aż do naszych czasów.

Wiele z obecnie znanych nam nauk medycznych i społecznych bazuje na myśli ludzi antycznego zachodu, który także stał się etyczną kanwą dla religii.

Trudno, nawiasem mówiąc, te wszystkie sfery (nauki, religii i etyki) od siebie brutalnie oddzielać. To organiczna tkanka naszego człowieczeństwa, dzięki której jesteśmy czymś więcej niż tylko kolejnym gatunkiem kręgowców. To także większa odpowiedzialność i konieczność większej pracy i samodyscypliny.

Stoicyzm – piękny i wiecznie aktualny. Sądzę, że jest to na tyle uniwersalna propozycja wprowadzania harmonii i budowania silnego charakteru dla każdego człowieka, że może być ultymatywnym remedium na choroby toczące sferę seksualną współczesnego świata.

Banuj to porno

Tylko społeczny sprzeciw może cokolwiek zdziałać w tej materii, jednak nie będzie go bez odpowiedniego myślenia jednostki. To właśnie każdy i każda z nas może wymazać ten karykaturalny obraz napalonego człowieka w środku i zastąpić go prawdziwą sztuką samokontroli, harmonii i szacunku.

Rozum i godność człowieka nie istnieją, gdy porno przejmuje stery nad sferą psychofizyczną jednostki, zatem powinniśmy wszelkie tego typu bodźce radykalnie eliminować z naszego życia.

Świadoma i dobrowolna decyzja o unikaniu erotyki jest kluczowa dla każdego dorosłego człowieka, a jego determinacja i zdecydowanie mogą stanowić przykład dla tych, którzy nie czują jeszcze sił by walczyć ze słabościami.

Unikanie stron zawierających treści pornograficzne, a nawet proste odwracanie wzroku od rozerotyzowanych reklam, może być pierwszym krokiem do podjęcia walki o wolność i niezależność umysłu.

Jasna diagnoza problemu jest tutaj warunkiem koniecznym, ponieważ żadne półśrodki nie są akceptowalne – podobnie jak osobie wychodzącej z alkoholizmu nie oferuje się piwa zamiast wódki. Tylko konkretne i radykalne odcięcie od erotyki daje szansę na wyjście z uzależnienia od porno.

Sport i ogólnie pojęty wysiłek fizyczny mogą okazać się nieocenionym sprzymierzeńcem w kontrolowaniu popędu seksualnego, co potwierdza wielu specjalistów pracujących z dojrzewającą młodzieżą i dorosłymi. Unikanie samotności, dusznych pomieszczeń, dostępności do nieograniczonego przeglądania sieci, a nawet przenoszenie skupienia z erotyki na bezpieczne hobby to łatwe metody eliminowania niechcianego pożądania. W sieci można znaleźć przykłady świadectw osób, którym udało się na dobre wyjść z pornografii tylko dzięki pozbyciu się komputera i smartfona – są to oczywiście ekstremalne przypadki uzależnień, jednak pokazują bardzo dobitnie skalę problemu…

Często wpływ na siłę woli mają dodatkowe używki, np. alkohol, a samo uzależnienie od pornografii może okazać się jedynie wierzchołkiem ogromnej góry problemów. Niekiedy wystarczy zwykłe odstawienie szkodliwej substancji, aby móc zachować trzeźwość umysłu i móc kontrolować popęd w krytycznych sytuacjach.

Jeżeli metody autokontroli zawodzą, wówczas koniecznym może okazać się kontakt ze specjalistą, który doradzi metody eliminacji szkodliwego czynnika i poprowadzi terapię. Nie bójmy się rozmawiać.

Przede wszystkim uważam, że nie powinniśmy wstydzić się naszej seksualności i przez to bagatelizować problemów z nią związanych, ponieważ tylko połączona troska o nasze ciała i umysły, zapewnić może zdrowie i szczęście. Pewnie ten artykuł nigdy nie powstałby tylko w oparciu o opinie i doświadczenia innych ludzi, dlatego chciałbym zapewnić czytelników, że wiem o czym piszę i sam nieustannie walczę.

Zachęcam do indywidualnego przemyślenia tego tematu i poważnego podejścia do własnej sfery seksualnej, ponieważ doskonale wiem jak łatwo można utracić nad nią kontrolę, wpadając w pułapkę porno na długie lata.

To nieustanne pole bitwy, ale gwarantuję, że warto podejmować tą walkę. Niech świat bez porno i bezsensownej erotyki świadczy o naszej wspólnej, dobrej cyberkulturze.

Dbajcie o siebie!

Dodaj komentarz