Złożyło się tak ostatnio, że w ramach mojej pracy zawodowej musiałem wyjechać do Chin na kilka dni. Poza służbowymi obowiązkami jednak udało mi się znaleźć kilka chwil, aby zobaczyć parę ciekawych miejsc, spróbować orientalnych potraw i porozmawiać z ludźmi, którzy urodzili się, wychowali i wykształcili w kraju, o którym wiedziałem do tej pory stosunkowo niewiele.
Było to bardzo interesujące doświadczenie, które pozwoliło mi poznać życie Chińczyków, którzy bardzo różnią się od nas, Polaków, ale także mają z nami zadziwiająco wiele wspólnego, o czym jednak można sobie uświadomić dopiero, gdy zburzymy w swojej głowie stereotypy, które świat Zachodu przez dekady nam wpajał.
Chiny to bardzo ciekawy kraj, w którym może i nie ma demokracji, ale jednak jego obywatele mają się całkiem nieźle, w wielu aspektach nawet wyprzedzając Europejczyków.

Porządek i czystość
Pierwszą kwestią, która przykuwa uwagę po opuszczeniu lotniska jest zadziwiający stan dróg łączących duże miasta oraz samych ulic wewnątrz. Na próżno szukać we wschodnich Chinach dobrze nam znanych polskich dziur i bylejakości infrastruktury miejskiej. Otoczenie świetnie przystosowano do wzmożonego ruchu, który biorąc pod uwagę ilość pojazdów, jest zadziwiająco drożny i płynny.
Na ulicach i w osiedlowych zaułkach nie spotkamy się z bezdomnymi i niebezpiecznymi ludźmi, co zapewne wynika z wszechobecnego monitoringu i pełnej kontroli władz nad życiem publicznym. To jest z kolei bardzo uporządkowane w dużych miastach, ponieważ każdy zdaje się pędzić w jasno określonym kierunku, poruszając od punktu A do B, bez zbędnego włóczenia i gapienia.

Pod tym względem Chińczycy zdają się być bardzo zajęci codziennymi sprawami, ponieważ pracując od rana do wieczora przez sześć dni w tygodniu, nie mają zbyt wiele czasu na wspólny posiłek z bliskimi lub zrobienie podstawowych zakupów, ponieważ większość sklepów i punktów usługowych zamyka się około godziny 22.

Sam ruch uliczny pomimo podobnego systemu znaków drogowych jest aspektem mocno odmiennym względem naszych europejskich obyczajów. Wiele osób w mieście wybiera jednoślad jako swój główny środek transportu, aby mieć większe możliwości w przemykaniu między samochodami i pieszymi, a ci ostatni muszą w Chinach zachować szczególną ostrożność! Masz zielone światło na pasach? Miej oczy szeroko otwarte, bo kierowcy i motocykliści chętnie znajdą nawet niewielką lukę, aby przejechać dziesięć centymetrów od ciebie! Piesi w Chinach z całą pewnością mają mniejsze prawa niż w Europie.
Ten wszechobecny pęd wynika bezpośrednio z niewielkiej ilości czasu, która dana jest zwykłym obywatelom, poganianych przez stale przyspieszający system ekonomiczny. Pod tym względem Chiny są dla nas innym światem…
Elektryki
Jak już o transporcie mowa, to nie sposób pominąć dynamicznej elektryfikacji wielkomiejskich arterii Chin, gdzie spalinowe pojazdy są wypierane przez elektryczne odpowiedniki.
Przemysł motoryzacyjny przeżywa obecnie w Państwie Środka potężny bum, popedzany łatwą dostępnością rodzimych produktów oraz szybko rozwijającą się siecią do zasilania nowych i bardzo atrakcyjnych wizualnie oraz jakościowo pojazdów.

Ten renesans automobilności na prąd wynika bezpośrednio z taniej energii elektrycznej, która pozwala podróżować nawet do dziesięciu razy taniej w stosunku do spalinowych środków lokomocji. To bardzo odmienne zjawisko w stosunku do sytuacji znanej nam w Polsce, gdzie borykamy się z bardzo wysokimi kosztami energii, skutecznie niwelującymi opłacalność elektromobilności.
Same samochody w Chinach są bardzo tanie, a lokalne produkty, które jakościowo dorównują naszym europejskim, z powodzeniem są dostępne szerszej grupie odbiorców za ceny nawet kilkakrotnie niższe.
Dobrym punktem odniesienia może być przeciętny chiński inżynier (wykonywany przeze mnie zawód), który bez problemu może pozwolić sobie na zakup nowej Tesli Model 3 (produkcja w Chinach), która w kontrze do naszych polskich realiów, nie uchodzi już za gadżet premium, a raczej traktowany jest jako przeciętny pojazd.

Jedzenie i pałeczki
Zmiana tematu. W Chinach trzeba sporo jeść, aby mieć siłę do wytężonej pracy w szybkim tempie, ale na szczęście wybór żywności jest ogromny i wbrew wszelkim uprzedzeniom bardzo atrakcyjny dla europejskiego turysty. Różnorodność kulinarna pozwala na spróbowanie wielu rozmaitych i niekiedy bardzo egzotycznych potraw, dzięki czemu każdy może bez trudu znaleźć coś smacznego do jedzenia.

Restauracje w większości są bardzo przystępne cenowo i często odwiedzane przez lokalsów, którzy przez codzienne zabieganie nie mają czasu na gotowanie i tłumnie udają się na wieczorne łowy. Street food w dużym mieście jest rozwiązaniem dosłownie na każdą kieszeń.
Jeżeli jednak wybieracie się do Chin i nie mieliście do tej pory zbyt wielu okazji do jedzenia pałeczkami, to lepiej poćwiczyć tą czynność przed podróżą! Wiele lokali nie ma na wyposażeniu widelców, co przy konsumpcji okrągłych i śliskich kąsków może frustrować pałeczkowych nowicjuszy, takich jak ja.

Rozrywka
Wysokie tempo życia nie oznacza jednak, że Chińczycy nie mają czasu na przyjemności – wręcz przeciwnie. Godziny po pracy i dni wolne są spędzane w tym kraju bardzo różnorodnie w zależności od wieku.
Seniorów widuje się niezbyt często, co dowodzić może, że wraz przypływem lat i ujściem sił preferują oni raczej stateczny wypoczynek w domu, jednak widywałem tu i ówdzie chińskich staruszków, którzy nawet pomimo bardzo podeszłego wieku ochoczo oddawali się turystyce bądź zwykłej rekreacji w parkach lub ogrodach.

Odwiedzanie tych ostatnich punktów jest bardzo tradycyjną chińską formą wypoczynku i spędzania wolnego czasu, jednak próżno dopatrywać się w nich analogii do znanego nam relaksu na łonie natury. Chińczycy nawet w tej sferze wyciszenia pozostają bardzo aktywni i bardzo rzadko zatrzymują się w miejscu, aby przysiąść i kontemplować otoczenie. Ciągły ruch i pośpiech jest niejako wpisany w ich tkankę, zatem trudno oczekiwać, że w dniu wolnym od pracy lub szkoły będą w stanie usiedzieć w miejscu. Ruch ludzkich mas na ulicach i w budynkach publicznych jest stałym obrazkiem tego świata.

Dzieci i młodzież z kolei preferują zdecydowanie świat cyfrowy, bardzo często oddając się grom i rozrywkom w bardzo popularnych salonach z automatami. Kafejki dla graczy, w których nastolatkowie i młodzi dorośli przesiadują do późnych godzin wieczornych, są widokiem niezwykle częstym w dużym mieście.

Szczególnie egzotyczne wydawać się mogą dla nas atrakcje dedykowane dla najmłodszych Chińczyków, które znajdować można mnogo w salach zabaw w galeriach handlowych, a które to polegają między innymi na łowieniu małych rybek! Wyobraźcie sobie tylko niemowlaka bawiącego się siateczką przed małym basenikiem pełnym złotych rybek. A już totalną abstrakcją dla nas są automaty z rybkami, które działają na zasadzie znanego nam łowienia pluszaka za pomocą chwytaka.

Osoby w średnim wieku preferują z kolei spędzać czas z innymi ludźmi na wieczornych posiłkach, co stanowi dla nich atrakcję samą w sobie, bez zbędnych fajerwerków. Choć w trakcie kolacji Chińczycy raczej nie są gadatliwi i jedzą dość pośpiesznie, a po skończonym posiłku nie przesiadują za stołem na długich debatach, to jednak sam ten akt jest dla mnie bardzo uroczy. Zapracowani ludzie ofiarowują sobie wzajemnie coś bardzo cennego, to czego często im brakuje – swój czas i krótką chwilę wytchnienia od biegu. Taki mają styl.

Styl
Skoro już o nim mowa, to nie sposób nie zwrócić uwagi na to jak wyglądają, jak się ubierają i pachną ludzie w Chinach. Tak, zwłaszcza ten ostatni aspekt jest szczególnie wart uwagi i bynajmniej nie wąchałem tam nikogo. Mimo to daje się naprawdę wyczuć, jak sporą uwagę Chińczycy przywiązują do zapachu, choćby w prostych kosmetykach i środkach higieny – ich mydła i żele pod prysznic pachną zupełnie inaczej niż nasze europejskie (wydzielają bardzo intensywny kwiatowy aromat), a wszyscy bez wyjątku dbają tam o higienę.
Na ulicach i w zatłoczonych miejscach nie spotkamy brudasów, ponieważ każdy napotkany człowiek stara się być przynajmniej schludny. U mężczyzn króluje podejście powściągliwego doboru stroju, który z reguły jest stonowany i nie rzuca się w oczy, ale każdy z nich jest gładko ogolony i przede wszystkim czysty.

Kobiety natomiast reprezentują zupełnie odmienną postawę, chcąc wyróżnić się z tłumu drogim ubiorem i pięknym makijażem, co jak powiedziano mi, jest pochodną pogoni za internetowymi wzorami piękna. Chinki chcą wyglądać pięknie i inwestują wiele pieniędzy w odzież, kosmetyki i usługi upiększające, a sama branża beauty zdaje się być jedną z najszybciej rozwijających w Chinach, co zaobserwować można w mnogości sklepów, punktów usługowych i wszechobecnych reklam. Przestrzeń publiczna jest w Chinach niemal zalewana wizerunkami pięknych kobiet (nie tylko z Azji), które tamtejsze kobiety starają się dogonić.

Szczególnie wartą uwagi dla europejskiego turysty jest moda panująca wśród młodych kobiet, która polega na wynajmowaniu bardzo pięknych tradycyjnych chińskich strojów, zatrudnianiu profesjonalnego fotografa lub poproszeniu o pomoc znajomego i robieniu sesji zdjęciowych w szczególnie urokliwych historycznych miejscach. Wąskie brukowane uliczki, kamienne mosty, altany, ogrody – wszędzie można spotkać mnóstwo młodych Chinek, które pozują otoczone kolorowymi kwiatami lub mrokiem tradycyjnych chińskich kapliczek.

Same historyczne atrakcje cieszą się wśród Chińczyków ogromną popularnością, zatem kolejny mit o komunistach niezainteresowanych własnym dziedzictwem należy w tym miejscu obalić. Dotkliwym jednak w takich miejscach jest niedosyt turystów z Zachodu, ponieważ tradycyjne miejsca oczarowują wręcz swoim pięknem i można poczuć w nich klimat orientalności i dawnej potęgi Chin.

Sam spędziłem ledwie kilka dni w Suzhou, które na chińskie standardy jest miastem średniej wielkości, więc zakładam, że tak znane punkty jak Pekin i Szanghaj są popularniejszymi celami podróży ludzi z Zachodu, jednak czasami naprawdę warto nieco zagłębić się w historię mniej utartych szlaków, aby móc odnaleźć cenną perłę i przywieźć wyjątkowe wspomnienia.
Wrażenia
Wizyta w Chinach bez wątpienia na bardzo długo pozostanie w mojej pamięci, a jej pozytywne wrażenie przypieczętuje fakt, że była to moja pierwsza tak odległa i inna od reszty podróż. Faktem jest, że te ledwie kilka godzin wolnego czasu pozostawiają ogromny niedosyt, ale także i pewną tajemnicę do odkrycia i zachętę, aby do Chin polecieć jeszcze raz, najlepiej prywatnie z własną rodziną, aby móc spokojniej delektować się tą odmiennością świata.
Pośród tych zagonionych tłumów przyklejonych do własnych smartfonów, trudno doświadczyć wytchnienia i momentów kontemplacji, a dopiero powrót do domu staje się prawdziwym momentem rozrachunku, jednak mimo tego chcę z pełną uczciwością stwierdzić, że warto było odwiedzić i choć odrobinę poznać Chiny.
Fizyczna wizyta w Państwie Środka pozwala na obalenie wielu niesprawiedliwych stereotypów i zbudowanie obrazu narodu bardzo przystępnego, otwartego i gościnnego. Choć nasze polskie nieogolone twarze wzbudzały wśród Chińczyków niemałe zainteresowanie i wiele skrajnych emocji, a komunikacyjne bariery były utrudnieniem, to nikt nigdy nie dał mi odczuć, że jestem tam niemile widziany.

Widać i czuć, że Chiny chcą otworzyć się na świat Zachodu zarówno biznesowo, jak i napędzić własną turystykę, a choć takie detale jak język i odmienny od naszego system płatniczy (nie używa się tam gotówki i kart) mogą budzić wśród europejskich turystów obawy, to w gruncie rzeczy nie ma się czego bać, bo jest to bardzo ucywilizowany kraj.
Z chęcią wypatrywać będę kolejnej sposobności, aby tam zawitać. Zaijian!


Dodaj komentarz