Choć o pierwszym sezonie DMC nie napisałem na swoim blogu ani słowa, to miałem o nim bardzo dobrą opinię, a notowania zatrudnionych przez Netfliksa animatorów poszybowały w mojej głowie w górę. Oceniam go jako solidny kawałek dobrej rozrywki, zarówno dla fanów serii gier, jak i osób które nie znały jak dotąd przygód łowcy demonów o imieniu Dante.

Ta Boska Komedia w krzywym zwierciadle doskonale wpisuje się w aktualne trendy mocnych i głośnych anime o bohaterach z charakterem, którzy budzą nie tylko respekt, ale swoją charyzmą dominują całą scenę. Ten kto oczekuje poważnego fantasy, mocno się zawiedzie, natomiast ci, którzy szukają azjatyckiej odmiany Deadpoola, będą zachwyceni.

Drugi sezon wjeżdża w oczekiwania fanów jak w masełko, podbijając ilość akcji do kwadratu. Kapitalne połączenie dynamicznego obrazu, charakternych postaci i mocnej muzyki, która niczym wibrująca maszynka do mielenia demonów, jest w stanie obudzić zmarłego, aby zakręcił do niej czupryną.

Całość okraszona subtelną ilością dylematów moralnych, które mają budować dodatkowe tło, stanowi całkiem lekkostrawne danie, które podejdzie zarówno wytrawnym fanom gatunku, jak i weekendowym pożeraczom animowanej akcji.

Fabuła świetnie wyważona, zdaje się wreszcie podkręcać konkretną historię, która w pierwszym sezonie stanowiła jedynie wierzchołek ogromnej góry. Szczerze mówiąc, o ile jedynka pod względem fabuły była co najwyżej dobra, tak dwójka wjeżdża z impetem i serwuje naprawdę ciekawą opowieść.

Przyznać nieskromnie muszę, że mój apetyt na sezon trzeci jest bardzo mocno nakręcony i jestem niemal pewien, że szykuje się naprawdę epickie rozwinięcie serii o Dantem i Wergiliuszu.

Jak widać na tym przykładzie, gdy Netflix chce, to potrafi dać nam pełnowartościowy produkt, a nie jedynie kastrować kolejną franczyzę. Tak to zawsze powinno wyglądać.

Dodaj komentarz