Jeden z najpopularniejszych amerykańskich zespołów ostatniej dekady, który z wyraźnym beatem wszedł do panteonu globalnych gwiazd, od około dwóch lat bezczelnie mieszka w moim domu.
Oto krótka opowieść o tym, jak z niepozornej pasji muzycznej, w naszym rodzinnym salonie zamieszkali Tyler Joseph i Josh Dunn. Wszystko zaczęło się od niezobowiązującej wymiany zdań z moją żoną na temat mainstreamowych kawałków, takich jak „Stressed out” i „Chlorine”. Ot zwykła gadka na temat chwytliwych utworów z dobrym beatem, aż po obronę Skeleklik.
Nic nie rozumiecie? Bez obaw, ja w dalszym ciągu też tego nie rozumiem, ale zaufajcie mi – żaden Ned ani zombie biskup Was nie ugryzie. Prześledźmy wspólnie mapę tej operacji.

Faza 1. Rozpoznanie przeciwnika
Początkowa wymiana luźnych poglądów na temat muzyki zespołu, bardzo często wydaje się niewinna i beztroska, zwłaszcza jeżeli opinie dwójki dorosłych ludzi są zbieżne co do tego, że Twenty One Pilots „dobrze wchodzi”. Wiele osób na tym etapie zatrzymuje swoje zainteresowanie jednym konkretnym zespołem i przyznam, że podobnie byłoby u mnie, gdyby nie gorliwość wschodzącej akolitki Tylera i całego jego Clancy świata, którego w połowie nie rozumiałem.
Warto w tym miejscu się na chwilę zatrzymać, aby przyswoić jak najwięcej informacji, bo wielu z Was mogą one ułatwić proces poznawczy i nie dotyczy to tylko samego zespołu TOP, a muzycznego fanboystwa (a raczej fangirlstwa) drugiej połówki.
Jeżeli czujesz, że „faza wjeżdża”, to pod żadnym pozorem nie broń swoich pozycji za wszelką cenę. Poznaj przeciwnika – słuchaj wszystkiego.
Faza 2. Akcje dywersyjne
Przychodzi niestety taki moment, w którym przebodźcowanie Twenty One Pilotsowe przerasta możliwości absorbcji contentu u zwykłego potupywacza nóżką i coraz częściej padają teksty w stylu:
Rany! Ileż można słuchać w kółko tego samego?
Błąd! Fakt, że po pewnym czasie może dopadać zmęczenie materiałem, nie jest jeszcze argumentem do przekreślenia słuchanych treści. Nawet jeżeli zwyczajnie po ludzku nie przywiązuje się uwagi do tekstów, a kawałki w tle służą raczej relaksowi, co może w skrajnych przypadkach doprowadzić do przedawkowania, to trzeba przyjąć ten spam na klatę.
Znieść muzyczną monotonię, aby subtelnie dawać znać, że istnieje przecież jeszcze inna muzyka.
O! Popatrz, nowa piosenka zespołu, którego jeszcze pół roku temu tak często słuchałaś.
What???
Od czasu do czasu playlista zmieniona z zaskoczenia, albo „karniaczek” w postaci setlisty, którą tylko Ty możesz strawić. Takie drobne akce dywersyjne potrafią budzić podejrzenia i pewnego rodzaju wyostrzenie uwagi.

Wybacz, że tak bardzo męczę Cię tymi Pilotsami, ale oni są tak super…
Lecz niektórzy twardziele mogą również przywalić z półobrotu w potylicę i zmusić Twój mózg do wytworzenia pamięciowej enklawy, zarezerwowanej tylko dla informacji z lore Twenty. One. Pilots.
Jednoosobowe dyskusje o tym, czy Ned jest lirycznym odzwierciedleniem Tylera oraz o utajonych talentach wokalnych Josha, to w moim domu codzienność i wiecie co?
Przeszedłem do fazy 3.
Faza 3. Mi casa es su casa
Jest to etap pełnej akceptacji stanu wtajemniczenia Martyny, w którym nawet nie próbuję już zapamiętać ile dzieci ma Josh, albo w jaki niespodziewany sposób pojawił się publiczności Tyler na ostatnim koncercie w Pradze, Columbus czy Poznaniu (będziemy tam, lol).
Prawda jest taka, że kiedy komuś tak głęboko wejdzie w serce muzyka konkretnego zespołu, to żaden redneck znający ledwie kilka kawałków Disturbeda tego nie zmieni. Twenty One Pilots gra miarowo i nieustannie w moim domu niczym stare zadbane V8, o którym marzy każdy facet, a pomysły ukochanej o tatuażu inspirowanym tematyką tekstów i logiem stają się wręcz oczywiste do zaakceptowania.
Nawet już tak bardzo przemielony przez salonowe głośniki „Downstairs” brzmi o niebo lepiej, gdy śpiewa go obok własnymi słowami nasz synuś.
Daaałstees, łaku make yhy daasteeees! Raaarej! Yku smyku maka łaaaałej!
(Wkręcił się podobnie jak mamusia.)
Czy się to komuś podoba, czy nie – Tyler i Josh mieszkają u nas, więc jeżeli ktoś ich słucha, to niech zostawi komentarz, a moja żona z przyjemnością na niego odpowie, licząc że wiecie o zespole przynajmniej tak dużo jak ona (ale na pewno nie wiecie).


Dodaj komentarz