Z reguły stronię od recenzji sprzętów elektronicznych, ponieważ mnóstwo jest ich zarówno na blogach i portalach poświęconych technologii, a także na YouTube oraz w mediach społecznościowych. Brzydzi mnie wszechobecny zalew pseudo opinii tworzonych na podstawie kilkudniowych lub maksymalnie kilkutygodniowych testów produktowych, podczas których recenzenci dublują się wzajemnie w zakresach oraz samych werdyktach.
Inną kwestią jest z kolei ograniczona przydatność czasowa takich recenzji, popychana modą i ogólnymi trendami w technologii, które ewoluują szybciej niż puchną nasze portfele.
Cenię sobie materialny minimalizm i naprawdę lubię sprzęty z półki premium, które dzięki swojej trwałości, są w stanie spełniać perfekcyjnie swoją rolę przez lata. Dla takich właśnie produktów jestem w stanie nagiąć swoje zasady i spisać swoją uczciwą opinię.
Nie po tygodniu, ani po miesiącu, ale po ponad roku na nadgarstku.
Minimalizm dla fanów wojska i outdooru
Garmin Instinct 2X Solar to w swojej brutalnej prostocie zegarek stworzony wręcz dla bezkompromisowych ludzi z charakterem, których nie da się zwieść w łatwy sposób żywymi kolorami i wysoką rozdzielczością ekranu. Jest to produkt dla osób wymagających, dla których liczy się czysta użytkowość, a nie dziecinne wodotryski.
Jeżeli zatem nie bawią Cię świecidełka, a zegarek outdoorowy musi posiadać zestaw sensorów z górnej półki, które posłużą lata, to ta recenzja jest skierowana właśnie do Ciebie.
Smartwatch w służbie zdrowia
Od paru lat wiem o pewnej stosunkowo niegroźnej wadzie mojego serca, która póki co, nie kwalifikuje się do żadnego zabiegu, ani nawet farmakologicznego leczenia. Mogę z nią normalnie funkcjonować, jednak objawia się zaburzeniami rytmu, które powodować mogą swego rodzaju dyskomfort, zwłaszcza w sytuacjach wzmożonego wysiłku lub psychicznego stresu.

Aby móc kontrolować sytuację, zdecydowałem się na zakup prostego sprzętu codziennego użytku, który mógłby stale monitorować mój puls w sposób rzetelny. Początkowo brałem pod uwagę zwykłą opaskę sportową, jednak okrojona forma produktów dostępnych na rynku mi nie odpowiadała. Od wielu lat mój nadgarstek przyzwyczajony jest do noszenia sikora, z którego mogę w sposób czytelny sprawdzić godzinę, a mikroskopijna bransoletka co najwyżej byłaby w moim przypadku uzupełnieniem, jako sprzęt dodatkowy.
Latami nosiłem Timexy i G-Shocki, z których czytelności nie chciałem rezygnować, a z drugiej też strony nie zamierzałem zakładać dwóch sprzętów jednocześnie. Mój wybór zatem padł na smartwatcha, który stylistycznie byłby zbieżny z moimi ulubionymi militarno outfoorowymi klimatami, a zarazem który ma wbudowany czuły i dobry jakościowo pulsometr. Flagowce od Apple i Samsunga w tej materii cieszą się znakomitymi opiniami, jednak ich cena jest znacznie poza moim budżetem.
Zadałem sobie wówczas proste, ale bardzo konkretne pytanie:
Czy potrzebuję tych wszystkich kolorowych dodatków?
I tak oto wszedł cały na oliwkowo król outdooru za około 1k PLN – Garmin Instinct.
Pierwszy kontakt
Swój egzemplarz Instinct 2X Solar kupiłem około półtora roku temu, znając jedynie legendarne opinie na temat marki Garmin. Słynące z precyzyjnego GPS zegarki, nawigacje samochodowe, a nawet profesjonalne rozwiązania nawigacyjne dla wojska, podbiły szturmem światowe rynki i bardzo pilnie strzegą zdobytych szańców.
Amerykański producent bez wątpienia zasłużył na miano kultowego, bo udowadnia to swoją jakością. Zegarek od samego momentu wyjęcia z pudełka zagościł na moim nadgarstku na długie dnie, poświęcone na poznawaniu funkcjonalności tego niepozornego, ale bardzo zaawansowanego narzędzia.

Czarno-biały ekran o stosunkowo małych wymiarach i niskiej rozdzielczości oraz fizyczne przyciski dość jasno komunikują użytkownikowi, że nie jest to sprzęt szpanera. Sam brak dotyku w ekranie świadczy pozornie o dość archaicznym rodowodzie technologicznym, od którego raczej odzwyczajeni są już w swojej wygodzie przeciętni konsumenci. Gumowy pasek, plastikowa szyba oraz koperta – nie doświadczymy tutaj materiałów luksusowych, jak choćby w Apple. To nie jest kolejny zegarek z bezelem wytopionym z meteorytu, tytanu lub adamantium. Materiały zewnętrzne są budżetowe i będą się zużywać.
Czy oznacza to więc, że legenda Garmina jest za bardzo napompowana, a Instinct to Fenix dla mniej zamożnych? Być może tak jest.
Czy prastare rozwiązania świadczą o marnej jakości produktu? W żadnym wypadku!
Instinct ma tylko udawać tani i nie przykuwający spojrzeń zegarek, ale pod tą prymitywną otoczką kryje się bardzo zaawansowany, pełnoprawny smartwatch, który spełni wszystkie współcześnie oczekiwane od tego typu sprzętu funkcje i jeszcze więcej.
Wrażenia po wyjęciu z pudełka zatem są okropne, ale w miarę poznawania kolejnych funkcji oraz ich jakości, użytkownik zaczyna nabierać respektu do tego niepozornego zegarka, który skrywa bogactwo możliwości.
Co ta bestia potrafi?
Od podstawowych funkcji zegarka jak godzina, kalendarz, stoper, alarm; aż przez popularne funkcje smart typu odbieranie połączeń, odpowiadanie na SMS, sterowanie muzyką, odczytywanie powiadomień, płatności zbliżeniowe; a na typowo sportowo outdoorowych opcjach jak GPS, kompas, altimetr, krokomierz, pulsometr skończywszy. Ta skromna lista i tak nie wyczerpuje z grubsza tego, co ten zegarek potrafi, a i tak podejrzewam, że już teraz spełnia on oczekiwania 99% potencjalnych użytkowników. Diabeł tkwi jednak w szczegółach.
Bateria
Garmin Instinct 2X Solar to mój pierwszy zegarek, w którym domyślnie poziom naładowania baterii przedstawiony jest w dniach, a nie w procentach. Jednostkę tą oczywiście można łatwo zmienić w ustawieniach, jednak zdecydowałem się używać go w takiej nieco odmiennej formie, bo pokazuje ona świetnie, z jak potężnym zarządzaniem energią mamy do czynienia.
Naładowany w pełni Instinct 2X może pracować bez problemu w trybie zwykłego smartwacha aż przez 38 dni i jest to wartość, którą udało mi się potwierdzić podczas mojego długiego testu już wielokrotnie. Po półtora roku bateria pozostaje nadal w pełni sprawna. Warunkiem kluczowym do osiągnięcia tak imponującego wyniku jest oczywiście wyłączony GPS, którego łączność z satelitami niestety mocno drenuje magazyn energii, ale i na tym tle Garmin Instinct pozostaje ewenementem, bo pozwala nawigować w terenie spokojnie przez około dobę.
Jeżeli zatem zamierzasz maszerować po szlaku przez cały dzień i nie masz dostępu do powerbanka, to temu zegarkowi niestrasznym będzie, aby bezpiecznie doprowadzić Cię do końca trasy, monitorować twoje parametry życiowe, a po nocce w namiocie jeszcze Cię obudzić. Z kolei jeśli potrzebujesz zegarka, który po prostu podczas codziennego użytkowania nie będzie co kilka dni wył o ładowarkę, to właśnie go znalazłeś.

Z Garminem Instict 2X spokojnie zapomnisz o tym, że smartwatcha trzeba ładować, a Twoi koledzy z Apple Watchami czy innymi Amazfitami będą przecierać oczy ze zdumienia, że bateria Twojego zegarka może wytrzymać 38 dni.
Funkcja Solar w moim egzemplarzu jeszcze ten okres między ładowaniami wydłuża, a wystarczy dosłownie kilka godzin outdoorowej aktywności w słoneczny dzień, aby dobić baterię na full. Intensywność ta zależy oczywiście od natężenia światła słonecznego, a parametr ten oczywiście nie jest stały, zwłaszcza w naszym klimacie, gdzie upalne lata są krótkie, a niebo często jest zachmurzone. Na przestrzeni roku jednak już wiele razy udało mi się na tarczy mojego zegarka zauważyć obo symbolu baterii nie ilość dni pozostałych do wyładowania, a symbol nieskończoności, który jasno wskazuje, że w warunkach regularnej, dobrej ekspozycji na słońce, Garmin Instinct 2X Solar może pracować w trybie bez GPS non-stop.
Aż do totalnej degradacji pojemności baterii rzecz jasna, ale ta w moim konkretnym egzemplarzu po półtora roku na nadgarstku nawet nie wykazuje najmniejszych symptomów zużycia. „Magia” zapewne tkwi w fakcie, że zegarek miał kontakt z ładowarką ledwie kilkanaście razy i poddawany był normalnej eksploatacji – funkcje GPS przez 95% czasu wyłączone i brak ekspozycji na ekstremalne temperatury. Jestem świadomy, że bardziej wymagający użytkownicy będą szukać kontaktu lub powerbanka znacznie częściej ode mnie, jednak nie podważa to pozycji energetycznego tytana, jakim jest Garmin Instict w swojej klasie budżetowej i nie tylko.
Funkcje życiowe
Monitorowanie tętna, liczby przebytych kroków, ilości spalonych kalorii, czy jakości snu to bardzo popularne wśród współczesnych smartwatchów funkcje, które obowiązkowo muszą znaleźć się na pokładzie outdoorowego zegarka.
Nie zamierzam tutaj zbytnio się rozwodzić, ponieważ Instinct po prostu działa. Łączność ze smartfonem za pośrednictwem prostej, ale znakomicie działającej appki, kompatybilność z wieloma innymi sportowymi aplikacjami oraz całkiem dobra kalibracja sensorów to ważne atuty, które trzeba brać pod uwagę.
O ile badanie jakości snu jest dla mnie niepotrzebnym bajerem, bo sporej wielkości sikor na nadgarstku w nocy sam w sobie obniża niepotrzebnie komfort (spałem z nim tylko kilka razy), tak pulsometr oraz licznik kroków i kalorii są bardzo istotne z uwagi na potrzebę monitorowania i analizowania stanu organizmu podczas wysiłku lub stresu.
Zaczynając od podstawowej dla mnie funkcji, czyli pomiaru tętna, Garmin Instinct 2X Solar w 99,99% czasu użytkowania mnie nie zawiódł, stabilnie mierząc puls bez jakichkolwiek anomalii wywołanych gwałtownymi ruchami podczas aktywności sportowej. Jedyne humory Instict pokazał niedawno podczas festiwalu muzycznego, tracąc kilka razy pomiar na moim nadgarstku, co widoczne było na wykresie tętna na tarczy zegarka. Drgania od głośnej muzyki, pył na sensorze, nieco luźniej zaciągnięty pasek – nie wiem co mogło być przyczyną, ale uczciwie piszę, że zaobserwowałem taką anomalię.
Kroki i kalorie. Na tym polu wiele zegarków sportowych się wykłada, bo rzetelność pokazywanych danych zależy rzecz jasna od jakości czujników oraz kalkulacji wydatku na podstawie wprowadzonych przez użytkownika danych – wzrost, waga, płeć i wiek. Liczenie kroków trudno niestety było mi zweryfikować, bo zwyczajnie nie posiadam alternatywnego sprzętu, który spełnia omawianą funkcję, tak szacowanie ilości spalonych kalorii podczas wykonywania konkretnych aktywności mogłem już porównać z różnymi kalkulatorami, wbudowanymi w popularne aplikacje
Sam korzystam z appki Fabryka Siły (darmowa wersja, to nie reklama), która od niedawna jest kompatybilna z zegarkami Garmin. Choć wymiana informacji o wykonanej liczbie kroków pozostawia wiele do życzenia i aplikacje zwyczajnie nie synchronizują się dostatecznie dobrze, tak ilość szacowanego wydatku energetycznego podczas sportu jest już jakąś miarą. Na tym polu Garmin pokazuje zdumiewająco bliskie obliczenia, co sama aplikacja FS, a różnice po około godzinnym treningu z ciężarami wynoszą tylko kilkadziesiąt kalorii. Zaznaczyć trzeba, że urządzenie i aplikacja szacują wydatek niezależnie – Garmin na podstawie odczytów z sensorów w trakcie wykonywania ruchu, a FS na podstawie predefiniowanych danych i odniesienia do wpisanej przez nas masy ciała.
Również w kwestii spoczynkowego wydatku energetycznego odczyty z Garmina „mają sens”, jeżeli odniesiemy je do szacunków z wielu powszechnie dostępnych kalkulatorów, mieszcząc się w moim przypadku w przedziale 2200-2500 kcal na dobę.
Biorąc pod uwagę wszystkie te aspekty, mogę jasno ocenić, że monitorowanie funkcji życiowych działa w Instinct 2X Solar zadowalająco dobrze, spełniając swoje przeznaczenie.
GPS
Po prostu działa bez zarzutu. W trybie lokalizacji satelitarnej Garmin nie traci zasięgu na zewnątrz, natomiast w pomieszczeniach, a zwłaszcza w wielokondygnacyjnych budynkach go nie używam. Zegarek bardzo dokładnie rejestruje pozycję, a dzięki aplikacji producenta można precyzyjnie sprawdzić przebieg przebytej trasy.
Możliwość parowania urządzenia z zewnętrznymi usługami, np. Komoot, czyni z niego bardzo wartościowe narzędzie do prowadzenia zaawansowanych analiz naszych aktywności oraz poszukiwania nowych wyzwań i wrażeń.
Latarka
Wartościowym gadżetem w omawianym zegarku jest latarka, całkiem jasna jak na mikroskopijne wymiary i potrafi pomóc w codziennych pracach.

Nigdy nie mogłem zmotywować się do noszenia ze sobą szpeju EDC, jak to robią między innymi survivalowi YouTuberzy. Czasami w kieszeni poza telefonem, portfelem i kluczami lądował Victorinox, a czasami jakiś zwykły „multitool” w postaci karty przetrwania, albo wielofunkcyjnego otwieracza do butelek (małe oczka pod śruby sześciokątne, prosty śrubokręt, mikroostrze – taka tandeta dodawana jako darmówka do taktycznych zakupów, ale w kryzysowej sytuacji może uratować tyłek).
Nigdy jednak nie nosiłem ze sobą latarki, ponieważ wychodziłem z założenia, że niemal zawsze poza domem mam przy sobie smartfona, ale zdarzają się czasami takie sytuacje, gdy trzeba odłożyć telefon gdzieś obok, albo gdy podczas wykonywania jakiejś konkretnej pracy nie mamy jak przytrzymać 5,5-calowej kafelki (o zgrozo, jak te telefony urosły…). W takich momentach z pomocą przychodzi najprostsze urządzenie, które zawsze niemal mam na nadgarstku, a które w razie potrzeby mogę zaczepić gdzieś za pomocą paska – zegarek!
Ta właśnie funkcjonalność jest moim zdaniem szczególnie cenna, bo może realnie pomóc przy pracy, w kryzysowej sytuacji i stanowi dobre jakościowo awaryjne źródło światła. Dla fanów militariów i outdooru to must have.
Co robię z tym zegarkiem?
Nie jestem hardcorowym sportowym świrem, ale w przeciągu półtora roku udało mi się przetestować Garmina Instinct 2X Solar podczas uprawiania różnych aktywności.
Siłą własnych nóg
Najczęściej były to casualowe spacery plenerowe i krótkie wycieczki górskie, podczas których udało mi się dowiedzieć chociażby o pokonanym przewyższeniu, co szczególnie interesujące było przy marszach na pozornie płaskim terenie, który okazywał się podczas końcowej analizy trasy całkiem zróżnicowanym terenowo wyjściem.
Starałem się również przez ostatni rok wrócić do regularnego biegania, ale niestety używki, zawodowy stres, wzrost masy ciała i ogólne lenistwo zrobiły swoje. Miała to być uczciwa recenzja z prawdziwych testów, a więc piszę jak było naprawdę.
Mimo to udało mi się kilka rekreacyjnych biegów odbyć, a szczegółowa analiza parametrów życiowych na poszczególnych odcinkach uświadomiła mi jak wiele pracy nad własnym ciałem jest jeszcze przede mną.
Właśnie stoję u progu poważnego projektu osobistego, który zakłada m.in. powrót do regularnego ćwiczenia i zainteresował mnie rucking – maszerowanie z ciężkim plecakiem. Choć mój Garmin nie posiada w bardzo rozbudowanym spisie predefiniowanych sportowych trybów dokładnie takiej aktywności, to wiem już że mogę po prostu wykorzystać do tego celu zwykłej funkcji „Wędrówka”. Jak zatem widać, wszystko można z tym zegarkiem zrobić, wystarczy tylko chcieć.

Wycieczki rowerowe
W bardzo zróżnicowanych trybach kolarskich zasadniczo zegarek działa podobnie jak w przypadku spacerów i biegania, tj. rejestruje trasę, parametry życiowe oraz tempo aktywności. Nie mam tutaj nic więcej do dodania – działa dobrze.
Pływanie
Testowałem Instincta 2X wyłącznie w słodkiej basenowej wodzie, nie miałem odwagi moczyć go w morzu, jednak wielokrotne i wielogodzinne zanurzanie nie zrobiły na zegarku najmniejszego wrażenia. Trybów pływackich nie testowałem i wystarczy mi po prostu, że urządzenie jest wodoodporne, a dzięki zdecydowanej przewadze tworzyw sztucznych w obudowie można je łatwo utrzymać w czystości i szybko suszyć.
Siłownia
Dość kontrowersyjnym sportem do wykorzystania smatwatcha były i nadal są moim zdaniem aktywności siłowe, ponieważ odbywają się one całkowicie bez GPS (co jest logiczne) i wykorzystują pakiet sensorów wykrywających ruchy ciała.
Sam do końca nie rozumiem jak to wszystko wewnątrz działa, bo przecież nie jestem technologicznym testerem, jednak wiem, że wykorzystanie zegarka na siłowni ma sens tylko do sprawdzenia czasu i tętna, ponieważ automatyczne wykrywanie ćwiczeń i liczenie powtórzeń działa średnio.
Zdarzały mi się treningi, podczas których zegarek świetnie potrafił zidentyfikować trenowane partie mięśni i z około 90% skutecznością policzyć wszystko; ale bywały niestety i takie, w których Garmin zupełnie nie rozpoznawał ćwiczenia, a połowa powtórzeń nie była zaliczona – spisuję to na swoje błędy techniczne i brak dokładności, nie mniej sprzęt w tamtych chwilach współpracował wedle własnych „humorów”.

Aktualnie podczas ćwiczeń w domowej siłowni nie włączam już żadnego trybu, a jedynie zerkam na puls i czas przerw między seriami.
Jak zegarek wygląda po roku użytkowania?
Najsłabszym punktem jest pasek, który o ile przez zastosowanie miękkiej gumy jest oczywiście bardzo wygodny, tak niestety degraduje się najszybciej. Na pewno jego estetykę mógłby utrwalić nieco mniej agresywny design, bo charakterystyczne żeberka są zbyt kanciaste i wycierają się szybko.
Instincta noszę praktycznie codziennie od półtora roku i często wystawiam go na kontakt z szorstkim ubraniem oraz twardymi i ostrymi elementami maszyn w pracy, co widać już wyraźnie, ale miałem okazję zobaczyć dokładnie ten sam model u kolegi, który ma go już nieco dłużej i wytarty do gładkości pasek wyglądał wręcz obskurnie i kwalifikował się już do wymiany.
Na szczęście to tylko pasek, a co do reszty nie mam większych uwag. Plastikowa koperta oczywiście rysuje się pod wpływem uderzenia w twarde krawędzie, ale w bardzo dziwny sposób można ją w kilka sekund „naprawić”. Drobne zarysowania wygładzają się łatwo pod delikatnym naciskiem paznokcia lub polerowaniem o skórę – taka oto dziwna, samogojąca technologia Garmina, o której o dziwo nikt nie pisze.

Sam przywaliłem kilka razy dość konkretnie zegarkiem o drewnianą i metalową powierzchnię, a dzięki tej prostej, dziwacznej reperacji nie ma obecnie na nim ani śladu uszkodzeń, tak więc użyty rodzaj plastiku oceniam jak najbardziej na plus. Mój gumowany G-Shock przy podobnej intensywności użytkowania wygląda o wiele gorzej.
Podsumowanie
Garmin Instinct 2X Solar to jeden z moich najbardziej udanych zakupów w ostatnim czasie i szczerze jestem zachwycony z bogactwa jego funkcjonalności, ukrytego w spartańskiej formie. Ten zegarek nie krzyczy oprawą i ceną, że jest dobry, on po prostu w ciszy udowadnia swoją jakość.
Obecnie widzę na rynku już nowszy model, który formą zdaje się wiernie kontynuować filozofię Instincta, a jeżeli tylko oferuje tyle, co staruszek 2X, to za uczciwe pieniądze możecie mieć kapitalny zegarek do zadań specjalnych.
Jest to seria wybierana przez wielu internetowych twórców znanych z aktywności, przygód i rasowej akcji, którzy go nie reklamują, a zwyczajnie swoim wyborem i zaufaniem potwierdzają wysoką jakość produktu. Zwracam na to uwagę dopiero odkąd go kupiłem, ale widzę jak bardzo niektórzy ludzie ten kawałek elektroniki katują, a on mimo to odwdzięcza się niezawodnością.
Polecam serię Instinct, bo sukcesywnie rozszerzająca się gama modeli pozwala na dobór sprzętu w różnych półkach cenowych i rozmiarach, ale zawsze dowożą solidną jakość. Jest to moja osobista, szczera recenzja, bo nikt mi za tą opinię nie zapłacił – robię to dla Was, ludzi akcji i przygód, z którymi mam po drodze.
Pozdro!


Dodaj komentarz