Niniejszy artykuł pochodzi z mojego osobistego archiwum publikowanych w przeszłości tekstów i postanowiłem zamieścić go tutaj na fali ostatnich doniesień medialnych o rzekomych planach ponownego użycia przez wojsko amerykańskie tak zwanej M.O.A.B., czyli Matki Wszystkich Bomb.

Bomba atomowa – o jeden krok za daleko

Ludzkość od zarania dziejów wykorzystywała broń nie tylko w celu faktycznej obrony przed zagrożeniami, ale także jako czynnik odstraszający. Kłania się tutaj nie tylko prewencyjny aspekt, który ma za zadanie odwieść potencjalnego agresora od ataku, ale także istotne było budowanie pozycji lokalnie, a z biegiem wieków także globalnie. Tak narodziły się militarne supermocarstwa, które poprzez nieustanny wyścig zbrojeń informowały siebie wzajemnie i cały świat o możliwych skutkach ataku. Cel był prosty – pokazać wrogom, że kontratak będzie o wiele bardziej druzgocący w skutkach niż ich potencjalne akty agresji.

II wojna światowa – punkt zwrotny w rozwoju broni

W iście brutalnym i krwawym dla świata okresie pojawiło się narzędzie, które miało dać pokój i ugruntować go na długie lata – bomba atomowa. Paradoksalnie właśnie najbardziej śmiercionośna spośród znanych współczesnemu światu technologii przyczyniła się do uniknięcia kolejnego światowego konfliktu. Japonia oraz kolejne doświadczenia i eksperymenty ugruntowały tą broń masowego rażenia w świadomości każdego człowieka jako narzędzie ostateczne, którego użycia trzeba uniknąć wszelkimi możliwymi sposobami.

I tak, aby zawrócić z tej ślepej uliczki w historii wojskowości, wiele państw podejmowało szereg politycznych układów, które miały na celu ograniczenie produkcji i eksperymentów z bronią jądrową. Zdawać by się mogło, że współczesny zachodni świat nie będzie używał bomb do budowania respektu w oczach przeciwników. Nic bardziej mylnego …

Bomby konwencjonalne jako ominięcie ograniczeń atomu

Aktualnie wiele krajów rozwija programy badawcze potężnego uzbrojenia, które za zadanie ma być efektywne w swej efektowności. Ikoniczność ponad praktycznością. Ta broń ma przede wszystkim budzić postrach i imponować gabarytami oraz mocą – w granicach międzynarodowych ustaleń i układów.

W 2002 roku biuro konstrukcyjne amerykańskiego Air Force Research Laboratory opuścił projekt broni autorstwa Alberta Weimortsa, która w owym czasie miała być najpotężniejszą nie-jądrową bombą lotniczą w arsenale USA. GBU-43, nazywana także jako M.O.A.B., czyli Massive Ordnance Air Blast, jednak ten skrót zyskał nieco mniej formalne rozwinięcie – Mother of All Bombs, czyli Matka Wszystkich Bomb.

Stara technologia w nowym wydaniu

Pomimo iż projekt imponował rozmachem i potencjałem bojowym, to zasada działania bomby nie była w żadnym wypadku nowatorska. Główną inspiracją twórcy była linia bomb BLU-82, które weszły do uzbrojenia już w trakcie wojny w Wietnamie, a ich przydomek „Daisy Cutter” świetnie oddaje charakterystykę. Były one bowiem zrzucanym z powietrza niemal 6-tonowym ładunkiem wybuchowej żelowej mieszaniny o oznaczeniu GSX. Bomba detonowała przed dotarciem do powierzchni ziemi, a gwałtownie powstająca fala ciśnień pustoszyła teren, łamiąc drzewa i luźny materiał. Jej głównym przeznaczeniem miało być oczyszczanie terenu pod lądowiska dla śmigłowców, jednak wykorzystywana była także przeciwko sile żywej wroga. Bomby BLU-82 były stosowane w późniejszych wersjach rozwojowych także w trakcie wojny w Zatoce oraz w Afganistanie.

Sprawdzona, jednak wiekowa już technologia, doczekała się godnego i potężnego następcy. MOAB mimo szeregu ulepszeń korzysta z o wiele starszego ładunku, stosowanego już w bombach z okresu II wojny światowej. Jest to tritonal, czyli mieszanina 80% trotylu i 20% pyłu aluminium, która jest o ok. 18% mocniejsza niż sam trotyl. Aluminium wspomaga bowiem transfer ciepła i zwiększa rozprzestrzenienie detonowanego trotylu.

Od testów na poligonie do próby na sile żywej

Matka Wszystkich Bomb była testowana w marcu i listopadzie 2003 roku na terenie poligonu nr 70 Bazy Lotnicznej Eglin na Florydzie, po czym została oficjalnie zatwierdzona i włączona w uzbrojenie USA. Od tamtej pory wyprodukowano w wojskowej fabryce amunicji McAlester w Oklahomie 15 sztuk MOAB. W 2003 roku koszt produkcji jednej bomby GBU-43 był szacowany na ok. 170 tysięcy $.

Pomimo przestarzałej technologii MOAB imponuje parametrami i to one w znacznej mierze mają działać na świadomość przeciwników USA. Długość bomby to 9 metrów, natomiast jej średnica przekracza 1 metr. Całość waży 9800 kg, jednak wewnątrz stosunkowo delikatnego aluminiowego korpusu mieszczą się aż 8482 kg ładunku wybuchowego. Ciekawostką może być zastosowanie kratownicowego usterzenia typu rosyjskiego, które jak dotąd nie było popularne w amerykańskim uzbrojeniu.

Walka z terroryzmem

GBU-43 była produkowana od 2003 roku, jednak najprawdopodobniej nigdy nie została użyta w trakcie konfliktu w Iraku. Pierwszy podany do informacji publicznej zrzut miał miejsce 13 kwietnia 2017 roku na teren prowincji Khorasan w Afganistanie. Celem była sieć tuneli wykorzystywanych przez bojowników ISIS.

Zrzut

Bombę umieszczono w samolocie C-130 Hercules na specjalnie do tego skonstruowanej platformie. Bombowiec przelatując nad terytorium nieprzyjaciela na wysokości ok. 6000 stóp otwiera luk i uwolniony zostaje potężny spadochron, który za zadanie ma wysunąć platformę wraz z bombą na zewnątrz. Następuje uwolnienie bomby, która zaczyna spadać swobodnie. Trajektoria lotu korygowana jest nieznacznie przy użyciu systemu GPS, tak aby możliwie precyzyjnie uderzyć w cel.

Kilka metrów nad powierzchnią ziemi bomba zostaje zdetonowana, a ładunek rozcalający w postaci trotylu i proszku aluminium rozprasza właściwy ładunek, którym jest mieszanka paliwowa na bazie benzyny. Propagująca pod wpływem wysokiej temperatury i ciśnienia reakcja łańcuchowa wywołuje falę uderzeniową, która miażdży, pustoszy i zapala cel.

Kilka dni po ataku władze Afganistanu ogłaszają iż śmierć poniosło 94 bojowników ISIS, w tym 4 dowódców. Inne źródła podają także informację o dwóch cywilnych ofiarach – nauczycielu i jego młodym synu.

Strzelanie z armaty do wróbla

Trudno tutaj rozpatrywać efektywność MOAB z uwagi na rzekome ofiary postronne oraz wysokie koszty produkcji samej bomby. Z całą pewnością nie można traktować GBU-43 jako pełnoprawne uzbrojenie do regularnego użycia na siłach przeciwnika, nie z tak skromnym arsenałem, który w obliczu 225 bomb BLU-82, stanowiących pierwowzór dla Matki Bomb, jest znikomym potencjałem militarnym.

Broń ta jednak bez wątpienia wywierać może na wrogu silny czynnik psychologiczny. Mimo to konstruktorzy uzbrojenia z innych krajów nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i tak Rosjanie ogłosili już skonstruowanie bomby termo barycznej, której rzekoma moc ma osiągać czterokrotność mocy MOAB. Projekt ten nazwano ironicznie Father of All Bombs, co oznacza ojca wszystkich bomb.

Jak dowodzi jednak przeszłość, tak silne uzbrojenie jest trudne do opanowania i pełnej kontroli, zatem niesie ryzyko dla cywili. Podobnie jak broń nuklearna, konwencjonalne super-bomby nie powinny być nadużywane, a uzbrojenie przyszłości powinno być skoncentrowane na minimalizmie i precyzji, co zmaksymalizuje jego skuteczność i ograniczy postronne ofiary. Broń psychologiczna jest skuteczna tylko, gdy pozostaje w sferze świadomości, ponieważ każde jej fizyczne użycie każe ponosić zbyt wielką cenę.

Skomentuj